„Koza myślała i zdechła”, czyli kilka słów na temat motywacji

Witajcie Kochani!

Jak tam poziom Waszej motywacji? Mam nadzieję, że jest na najwyższym szczeblu i, że działacie ze zdwojoną siłą. Pamiętajcie, że najgorsze co możecie dla siebie zrobić, to szukać wymówek, aby nie ćwiczyć, aby jeść niezdrowo, aby tkwić w martwym punkcie. Chcecie zmian? Chcecie lepszego życia? Szukajcie sposobów, aby urzeczywistnić swoje marzenia, swoje sny, swoje pragnienia. Działajcie, bądźcie aktywni. Wiecie, gadanie, mówienie, obiecywanie nic nie zmieni… Ciężka praca popłaca, zawsze, absolutnie zawsze.

Znalazłam sposób na lepsze życie. Podzielę się z Wami moim małym sekretem. Ćwiczenia, pogoda ducha, zdrowe odżywianie i dobrzy ludzie sprawiają, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Powoli spełniam swoje pragnienia. Jedne rzeczy przychodzą łatwiej, inne trudniej, ale wiem jedno. Wiem, że warto o to wszystko walczyć do samego końca. Pewnie, czasem mam ochotę wyjść z siebie i popatrzeć na wszystko z boku. Czasem mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę. Ale nie rzucam i nadal tu jestem. Bo mam o co walczyć, bo mam dla kogo walczyć, bo mam dla kogo żyć. Tak chyba wygląda sens życia, prawda? Przestałam szukać powodów, szukam sposobów, które pozwolą mi być najlepszą wersją siebie.

Często pytacie: skąd czerpać motywację? Często pytacie: jak się nie poddawać po tygodniu ćwiczeń, diety? No jak to jak?! Jeśli na początku nie sprawia Ci to radości – zmuś się. Zaciśnij pięści, poślady lub inną część ciała i działaj. Nie zawracaj sobie głowy negatywnymi myślami. Staraj się myśleć o czymś przyjemniejszym. Szukaj sposobu, aby umilić sobie to, czego tak bardzo nie lubisz. Obecnie mam tak z bieganiem, kiedyś miałam tak z owsianką i co? Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez owsiankowego śniadania. Jestem pewna, że z bieganiem będzie tak samo. Pamiętacie moją niechęć do treningów z Ewą Chodakowską? Obecnie ćwiczę z nią minimum trzy razy w tygodniu. Nie lubiłam też marchewki, zielonego groszku, nie jadłam ryb, nie piłam wody. Jak mogłam nie lubić takich cudowności? Bo jak to mówią: od nienawiści do miłości jeden krok. Prawda, prawda, prawda.

Pamiętajcie, że miłość lubi zaskakiwać. Nawet nie zauważycie, kiedy Wasze ciało, Wasze serce, Wasz umysł zapała uwielbieniem do zdrowego stylu życia. Tylko dajcie szansę temu uczuciu, nawet jeśli jego początek związany będzie z negatywnymi emocjami.

Nie masz wystarczająco silnej wolni? Inni zniechęcają Cię do działania? Przepraszam Cię bardzo, ale ponoć chcesz coś zmienić, tak? Ponoć chcesz poczuć się lepiej we własnym ciele, chcesz być szczęśliwym?  Tak wiec weź się w garść i przestań chrzanić głupoty. Chcieć to móc. I koniec. Nie ma innej rady, nie ma innego wytłumaczenia. Albo walczysz albo nie. Albo gonisz za marzeniami albo czekasz na cud. Upadasz, podnosisz się, upadasz, podnosisz i wygrywasz. Proste.

Przestań utrudniać sobie życie. Przestań się nad sobą użalać. Przestań zastanawiać się, co by było gdyby… Jest takie fajne powiedzenie: „koza myślała i zdechła”. Nie bądź więc, jak ta koza. Przestań myśleć, zacznij działać. Żyj, ciesz się, doświadczaj i zmieniaj siebie oraz świat na lepszy.

Teraz, już, natychmiast. To jest Twój czas. Nie zmarnuj go ;-).

Ocal swo­je marzenia.
  H. Jackson Brown, Jr.

Grubaska.

20 myśli na temat “„Koza myślała i zdechła”, czyli kilka słów na temat motywacji

  1. Kala, uwielbiam Twojego bloga :) Jesteś wspaniała i aż nie mogę się nadziwić, że można tyle osiągnąć. Od minionego poniedziałku również zmieniam swoje życie i mówiąc szczerze żałuję, że nie zaczęłam wcześniej :(

    Fajna sprawa, planowanie, trenowanie silnej woli, motywowanie się. Małymi kroczkami można dojść daleko, dlatego staram się przyglądać wszystkiemu co jem i eliminować błędy.

    Mam jednak pytanie ;) Od dziś postanowiłam jeść owsiankę, ale moja owsianka w żaden sposób nie przypomina tej Twojej. U Ciebie jest ona na zdjęciach taka zwięzła, kleista, tak jakby w ogóle nie było tam mleka/wody poza płatkami. Więc moje pytanie: jak Ty to robisz? Szczególnie przypadła mi do gustu ta z kakao. Jeżeli podawałaś gdzieś przepis, a ja go przeoczyłam, to najmocniej przepraszam :P

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoją piątkę na wadze! :)

  2. Dokładnie chcieć to móc ! Kala jesteś najwspanialszą motywacją, cieszę się, że na Ciebie trafiłam, również przekonałam się do Chodakowskiej, kiedyś Skalpel był wyzwaniem, dziś robię Killera, kiedyś bieganie było wyzwaniem dziś potrafię przebiec 45 min. może nie turbo sprintem, ale w swoim tempie. Ćwiczenia dają mi tyle endorfin, co prawda teraz wyjeżdżam i będę miała mniej czasu to ogarnięcie tego wszystkiego, ale dam radę, wiem że robię to dla siebie :)

  3. Jesteś wspaniała i kochana! Wysłałam sms na Twój blog, jak tylko z pracy wróci mój chłopak to porwę jego telefon i zagłosuję jeszcze raz :) dzięki za wspaniałą energię i motywację :*

  4. Świetny post!!! Motywuj nas dalej kochana!!! A propos ten Onet Cię chyba pokochał jak my ;-) Miłego dzionka piękna!!!!!!!

  5. Witaj. Słowa podziwu i szacunku dla tego co robisz, co zrobiłaś dla siebie. Jestem na podobnym etapie i zupełnie zgadzam się z tobą, że motywacja jest najważniejsza.
    Zastanawiam się ile czasu pracowałaś nad tym co osiągnęłaś? Chętnie o tym porozmawiam.
    Pozdrawiam

  6. Po raz kolejny utwierdzam się (mam nadzieje, że Ciebie też), że powinnaś być mówcą motywacyjnym!! Post potrzebny jak woda na pustyni, czas kryzysów dla wielu :) Ewa Chodakowska też mówi fajną rzecz – ” ten czas i tak upłynie, więc wykorzystaj go „

  7. Jedyny sposób na zdrowe odchudzanie i długotrwałe wyniki jest zmiana nawyków żywieniowych.
    Po co całe życie się odchudzać, to jest bardzo męczące dla naszego organizmu.
    Ja już z tym nie mam problemu, zmieniłam nawyki żywieniowe,
    ale pomógł mi w tym polecając mi świetny program konsultant Wellness
    (idealnafigura24.pl), schudłam zdrowo, bezpiecznie, co najważniejsze utrzymuje już ponad rok świetną figurę.Każdemu to polecam

  8. O, o dokładnie! Na początku zmusiłam się przez 3 dni do aerobiku przed TV. Później wiedziałam, że jak odpuszczę to już nie zacznę ćwiczyć i… tak już 3 lata, jednak jestem już mądrzejsza. Kiedyś śnieg po kolana, ulewa, czy choroba- i tak szłam biegać i o dziwo zawsze mi to uszło „na sucho”. Dzisiaj już się tak nie porywam. Jeden dzień bez ćwiczeń mnie nie zabije np. gdy nie czuję się na siłach.
    Gorzej u mnie z dietą niestety. To przez nią moja waga spadła, później stała w miejscu, a teraz przerosła najwyższą życiową miarkę… ale dam radę, w końcu! Kiedyś ;)

  9. Brak motywacji jest najgorszą przeszkodą, jeśli chcemy coś zmienić w swoim życiu. Powinno się jednak, tak jak piszesz, zmusić i zagryźć zęby oraz pamiętać, że początek jest najgorszy. Dobrym pomysłem jest założenie bloga lub dziennika, w którym będzie się wszystko zapisywało. Jest to dodatkowa motywacja. Dla mnie założenie bloga książkowego jest właśnie taką motywacją do częstszego czytania i jak na razie się udaje :).
    Pozdrawiam,
    Książkowe Wyzwania

  10. Dla mnie największą motywacją są takie osoby jak Ty :) Nigdy nie byłam gruba, w swoim najgorszym okresie ważyłam 59 kg z groszami przy 168 cm wzrostu (aczkolwiek nie przekroczyłam psychologicznej granicy 60 kg :P ). Byłam szczupła, ale trochę w typie „skinny fat”, bo miałam trochę tłuszczu, którego chciałam się pozbyć. Najlepiej się czuję ważąc ok. 55 kg, i tak sobie wzdychałam: „ach, fajnie by tak było…” i w sumie na tym kończyłam. Ale w końcu dotarło do mnie, że kurde, coś tu jest nie fafa – ludzie potrafią schudnąć po 50 kg, a ja się nie potrafię zebrać do zrzucenia 4-5? No i wzięłam się za siebie, bo w sumie czemu nie, skoro tak niewiele mnie dzieliło od tego, by być bardziej zadowoloną ze swojego ciała? Początki były ciężkie, ale gdy już maszyna ruszyła, to do każdego kolejnego treningu zmuszał mnie strach, by nie odpuścić i nie stracić tego, co już osiągnęłam. W końcu zeszłam poniżej tych 55 kg i teraz mam problem – co robić, by z jednej strony nie przytyć, ale z drugiej – by za bardzo już nie chudnąć :P Ciężkie są dylematy osoby dbającej o siebie ;) Kurcze, aż ciężko uwierzyć, że byłaś otyła, a teraz pewnie mogłybyśmy się wymieniać ciuchami ;) No to dupsko w troki i zasuwamy, by tego nie tracić! ;)

    MS

  11. Dziękuję dziękuję i jeszcze raz dziękuję! To mi bardzo pomogło. Trzy ostatnie akapity najlepsze! Jeżeli będę miała chwile słabości to będę je czytać :)
    Tak, więc lecę ćwiczyć!! ;)

  12. Kala, ja założyłam instagrama żeby Cię obserwować, potem zniknęłaś, a teraz znów Cię znalazłam, ale fajnie!:)

Dodaj komentarz