Podsumowanie: POSTANOWIENIA NA 2017 (część pierwsza)

Witajcie Chudzinki!

Kwiecień już prawie za nami więc nadszedł czas, aby podsumować pierwszą część 2017 r. W styczniu postanowiłam, że w tym roku będę się rozliczać ze swoich noworocznych postanowień po upływie czterech miesięcy. Wszystko po to, aby łatwiej mi było dotrzymać danych sobie obietnic. Czy mój plan nie zawiódł? Przekonajcie się sami…

  • WRÓCIĆ NA FITNESS ZALICZONE – Chodziłam na fitness przez dwa miesiące. Chodziłam i się znudziłam. Przerzuciłam się więc na bieganie. Byłam też kilka razy na siłowni. Nie ważne, co ćwiczymy – ważne, że to robimy. I tej zasady zamierzam się trzymać w kolejnych miesiącach roku.

  • ZRZUCIĆ 4 KG – NIEZALICZONE – Zamiast pozbyć się 4 kilogramów, pozbyłam się 2. I wiecie co? Jestem z tego powodu cholernie dumna. Dlaczego? A no dlatego, że moja dieta nie jest i nigdy nie była idealna. Wiele razy przegrywałam ze słodyczami, kieliszkiem wina czy pizzą. Wiele razy upadałam, ale po każdej porażce podnosiłam się i dalej walczyłam o swoje. Czasem byłam dla siebie zbyt ostra, czasem zbyt pobłażliwa. Od lat staram się podchodzić do kwestii dietowania z głową. Wszystko jest przecież dla ludzi, wystarczy znać umiar. Powiem Wam coś w sekrecie. Uwielbiam słodycze, uwielbiam wino, uwielbiam frytki i pizzę. Cholera, nie wyobrażam sobie bez tych cudowności życia. I nigdy, absolutnie nigdy się ich nie wyrzeknę. Ograniczam ich spożywanie, ale nie zamierzam rezygnować z ich całkowitej konsumpcji. Może i są niezdrowe, może i szkodzą, ale mam to gdzieś. Raz na jakiś czas – ZGRZESZYĆ TRZEBA. Amen ;-). Cieszę się, że powolutku, bez podejmowania żadnych drastycznych kroków, wracam do wagi sprzed wyjazdu do Holandii. Jeszcze jakieś 4 kilogramy i znów będę czuła się i wyglądała, jak Jennifer Lopez haha. Tak, cieszę się, że zrzuciłam 2 kilogramy. Jestem 2 kilogramy bliżej celu ;-) Jeszcze w kwestii słodyczy to 12 dni temu postanowiłam, że spróbuję je ograniczyć. Póki, co idzie mi całkiem nieźle. Już prawie 2 tygodnie, nie miałam nic słodkiego w buzi. Brawo ja! Ale już Wam z góry mówię, że 11 maja ulegnę. Nie codziennie kończy się 28, tzn. 18 lat :P Wiem, wiem – jestem marnym przykładem, marną motywacją jeśli chodzi o walkę z jedzeniem. Musicie mi to wybaczyć…

 

  • PRZENIEŚĆ BLOGA NA PRYWATNĄ DOMENĘZALICZONE – Pragnęłam tego od dwóch lat. Czytałam, dowiadywałam się i na tym kończyła się realizacja mojego małego marzenia. No cóż, tylko aktywne działania mogą nas doprowadzić do celu. Zawzięłam się więc w sobie i poczyniłam odpowiednie kroki, aby gościć Was w nowym miejscu. Można powiedzieć, że dotąd wynajmowałam „blogową kawalerkę”. Teraz goszczę Was na swoim, w moim małym „blogowym M1” ;-). Nie ma, jak to być na swoim. Może i perfidnie to zabrzmi, ale skoro ja nie zarabiam na blogu to nikt inny nie ma prawa zarabiać na mnie. Helołłł! :P

  • ZNALEŹĆ PRACĘ W POLSCE, NIE WYJEŻDŻAĆ DO HOLANDIIZALICZONE – Spełnienie tego postanowienia, bez wątpienia, sprawiło mi największą radość. Wysłałam multum cv, a odzew był niestety nikły. Straciłam nadzieję i wiarę w to, że będę mogła wieść spokojne życie w kraju. Oczami wyobraźni widziałam, jak pakujemy walizki i wracamy do Holandii. Zaczęłam wątpić w swoje umiejętności. Dręczyły mnie pytania: Po co były mi studia?! Jestem aż tak beznadziejna, że nikt nie chce mnie zatrudnić? Aż tu nagle, zupełnie niespodziewanie, los się do mnie uśmiechnął. Dostałam pracę w „sieciówce”, dostałam pracę w swoim ulubionym sklepie. Zostałam doradcą klienta, ha! Praca z ludźmi jest cholernie trudna, wymaga ogromu cierpliwości i stalowych nerwów. Jeszcze kilka miesięcy i będę miała tak twardy tyłek, że już nic mnie nie złamie, nie zaskoczy i nie sprawi przykrości. Może i nie pracuję w zawodzie, ale cieszę się z tego, co mam. Można powiedzieć, że zaczęłam nowe życie. Zmieniłam miejsce zamieszkania, znalazłam pracę. Raczkuję w tym nowym, troszkę obcym świecie. Stawiam pierwsze kroki, zdobywam nowe umiejętności, doświadczenia. Bywa ciężko, ale do odważnych świat należy. Zresztą, czego się nie robi dla miłości ♥ Kochani, Grubaska ma pracę i jest prze szczęśliwa.

  • PRZECZYTAĆ (co najmniej) CZTERY KSIĄŻKI ZALICZONE – Co prawda postanowienie wykonane, ale nie ukrywajmy – cztery książki w przeciągu czterech miesięcy to wynik godny pożałowania. Mam nadzieję, że w nadchodzących miesiącach uda mi się wygospodarować więcej czasu na tę przyjemność. Po jakie książki sięgnęłam? Przeczytałam: „Lardżelka” W. Szymanowska [moja recenzja], „Z grubsza Wenus” A. Fryczkowska [moja recenzja], „Odważona” D. Awolusi, „Hygge. Klucz do szczęścia” M. Wiking. Wczoraj zaczęłam czytać kolejną pozycję, a mianowicie „Razem będzie lepiej” J. Moyes. Kwiecień ma jeszcze dwa dni więc kto wie, może powiększę swój kwietniowy czytelniczy „wyczyn”. Jestem dobrej myśli!

  • ZADBAĆ O PIELĘGNACJĘ WŁOSÓW – ZALICZONE Wydaje mi się, że moje włosy troszkę podrosły. Nie mam pojęcia czy to zasługa produktów, które w swoim składzie mają jantar czy to kwestia przypadku. Tak czy siak, wcieram, smaruję (chociaż już nie tak regularnie, jak w styczniu i lutym) i nie farbuję włosów. Ta ostatnia kwestia pozostaje nadal otwarta ponieważ mam ochotę rozjaśnić swoją czuprynę. Ponoć życie kobiety zmienia się, gdy ona zmienia fryzurę. Nie mogę się z tym nie zgodzić. Wiecie, że mojego M. poznałam jakieś 2 tygodnie po wizycie u fryzjera? Przypadek? Nie sądzę ;-). Ciekawe, jakie zmiany nastąpią po kolejnej wizycie… :D.

  • NIE PRZERYWAĆ MOJEMU M. GDY MÓWI   – Choćbym się starała najbardziej na świecie to i tak nie zwalczę w sobie tej cechy. Przerywam, nawet o tym nie wiedząc :P. On się denerwuje, a ja nigdy nie wiem dlaczego hehe. Kochanie, pamiętaj – złość piękności szkodzi ;-)

  • BYĆ SERDECZNA, OPANOWANA, DOBRA, MIŁA I POMOCNA –  – Mam nadzieję, że w oczach najbliższych jestem dobrym człowiekiem.

 

Czy to zabrzmi bardzo samolubnie i egoistycznie jeśli powiem, że jestem z siebie dumna, że dałam czadu i, że jestem niepokonana? Bo jestem, co nie? Udało mi się spełnić większość postanowień. Nie poległam, nie poddałam się. Dzielnie walczyłam ze swoimi słabościami. Dzielnie dążyłam do obranych przez siebie celów. I nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Czas poczynić kolejne wyzwania i zacząć ich realizację. Wiem, że mogę wszystko. Wierzę w siebie! UDA SIĘ!

DOPÓKI WALCZYSZ, JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!


Grubaska

Dodaj komentarz