[ZDG] TO BYŁ DOBRY MIESIĄC!

Witajcie Chudzinki w kwietniu!

Za oknem nareszcie słońce i jakieś 15 stopni, a na zegarku dochodzi dopiero 11:00! Aż chce się żyć i wyjść do ludzi. Czas zacząć sezon na grillowanie, ha! Mięsko już się marynuje w lodówce. Najważniejsze to dobrze zacząć miesiąc ;-). Trzeba skorzystać z wolnego weekendu, bo któż wie, co będzie za tydzień. Mam nadzieję, że WIOSNA wraz ze SŁOŃCEM, zagościły w Polsce już na dobre ;-).

Zrezygnowałam z robienia miesięcznych podsumowań na blogu. W tym roku wyznaczam sobie 4-miesięczne postanowienia i dopiero po upływie tego czasu, wezmę się za reasumowanie swoich dokonań. Jednak marzec był dla mnie tak dobry i wspaniały, że muszę się z Wami podzielić swoją radością. Troszkę się działo ;-)

Wiecie, że…

  • ZNALAZŁAM PRACĘ. Po długich poszukiwaniach, nareszcie znalazłam pracę. Nie byłabym taka podekscytowana, gdyby nie fakt, że znalazłam pracę w Polsce! Tak, nareszcie w tej kwestii los się do mnie uśmiechnął. Bałam się, że znów wyląduję na produkcji. Nie ma oczywiście nic złego w pracy na produkcji, ale w swoje krótkiej karierze zawodowej pracowałam tylko jako pracownik fizyczny. Potrzebowałam zmiany. Po pierwsze, miło byłoby mieć w swoim CV coś więcej niż holenderskie podboje ze świniami, Playstation i ziemniakami. Po drugie, chciałam mieć normalną umowę, a nie „śmieciówkę”, umowę o dzieło, która nie bierze pod uwagę, np. ubezpieczenia zdrowotnego. Po trzecie, chciałam znaleźć pracę, która będzie sprawiała mi chociaż troszkę przyjemności i do której chodziłabym z przyjemnością, a nie za karę. Można powiedzieć, że się UDAŁO! Jestem sprzedawcą i muszę się jeszcze naprawdę dużo nauczyć. Ten fakt doprowadza mnie do szaleństwa. Jestem typem człowieka, który od razu chciałby wszystko umieć. Jestem niecierpliwa. Jestem też robotna więc wiem, że prędzej czy później, posiądę całą tajemną wiedzę i będę naprawdę dobrym pracownikiem ;-). Pracuję z klientem. To niezwykle trudne zadanie, bo ludzie są różni. Nigdy nie wiesz z kim będziesz miał do czynienia. No cóż, cieszę się. Cieszę się, bo może wreszcie nauczę się, jak nie dać sobie wejść na głowę. Może będę miała twardsze dupsko i przestanę się przejmować drobnostkami. Wiecie, że pracuję w swoim ulubionym sklepie? Tak, pracuję w towarzystwie płyt i książek. Najcudowniejsze towarzystwo EVER! Moja kariera zawodowa nareszcie zmierza w dobrym kierunku. Nie jest to oczywiście praca o której śniłam i marzyłam przez całe swoje życie. Gdyby się tak głębiej nad tym zastanowić,  to jeszcze nie wiem, jaka jest praca moich marzeń.  Jak już będę wiedziała, kim chcę zostać w przyszłości (haha) to zacznę do tego dążyć, o to walczyć. Dziś, cieszę się z tego, co mam ;-)

  • SYSTEMATYCZNIE BIEGAM. Dokładnie miesiąc temu postanowiłam, że wracam do biegania. Nie sądziłam, że będę taka dzielna i wytrwała w tym postanowieniu. A jednak! Zaczynałam od przebycia 2 km. Z każdym kolejnym treningiem, zwiększałam dystans. Pogoda w marcu była dość kapryśna, ale mimo skoków temperatur i wiatru, nie poddawałam się. Czasem motywowałam się sama, czasem motywował mnie mój M. Wiecie, że ostatnio przebiegłam 7 km? Myślałam, że 5 km to granica, której nie potrafię przekroczyć. A jednak potrafię. Tak naprawdę to ogranicza nas tylko brak wiary w siebie i nieuzasadnione wątpliwości. Cieszę się ze swojego małego sukcesu. Wiem, że prędzej czy później przebiegnę 10 km. Wierzę w to z całego serca. Nie zwracam uwagi na czas, w jakim pokonuję kilometry. Najważniejsze, że biegam i zwiększam dystans. Wszystko przyjdzie z czasem ;-). Chodzi mi jeszcze po głowie pewien plan. W maju, w Sosnowcu odbywa się 5 km bieg. Jest on przeprowadzony w dość trudnych warunkach. Trudnych – dla mnie. Chciałabym jednak zmierzyć się z górką i parkiem Środulskim. W kwietniu dam z siebie 1000%, aby za miesiąc móc wziąć udział w tym wydarzeniu. Trzymajcie kciuki, abym nie stchórzyła. Trzymacie kciuki, abym polepszyła swoją kondycję. No cóż – to będzie dla mnie mały test. Liczę też na dobrą zabawę. To będzie taki wyścig z własnymi słabościami, bo z nikim innym nie zamierzam się ścigać, tylko i wyłącznie ze sobą. Jestem swoim największym przeciwnikiem hehe.

  • SCHUDŁAM 1 KG. Miałam nie jeść słodyczy, ale jem. Miałam nie jeść fast-foodów i nie jem. Miałam nie pić alkoholu i ograniczam. Miałam ćwiczyć więc biegam. Miałam liczyć kcal i liczę, akurat ta kwestia nigdy nie ulega zmianie ;-) Dzięki temu zachowuję równowagę. Udało mi się zrzucić kilogram. Niby tylko kilogram, a dla mnie to, jak wygrana w lotto! Małymi kroczkami do… No właśnie do czego? Nie ukrywam, że świetnie czułam się ważąc 63 kg. Łooo, to były dobre, wagowe czasy. Chcę do tego wrócić. To mój mały cel. Jestem dobrej myśli.

  • BYŁAM W DOMU. Wodzisław to zawsze będzie mój dom. Dom do którego wracam z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Tam zawsze, z otwartymi ramionami, czekają na mnie moi rodzice i przyjaciele. Kocham tam wracać. To moje małe miejsce na ziemi. Dobrze, że Wodzisław nie jest na drugim końcu świata i Polski <3. Dobrze, że mam dokąd i do kogo wracać ;-).

 

Tak, to był bardzo dobry miesiąc. Praca, bieganie, spadające kilogramy, spotkanie z najbliższymi, wizyta dobrej znajomej i jej cudownej córeczki, której nie widziałam prawie rok, spacer po stawikach, „Piękna i Bestia” w kinie.

Praca, a właściwie jej brak, była dotąd jedyną dziedziną życia, która spędzała mi sen z powiek. Kwestia miłości, rodziny, przyjaciół była od dawna na dobrym miejscu. Czyżby wszystko zaczynało się prostować, układać? ;-) Nie chcę zapeszać, ale coś mi się wydaje, że TAK! Jeszcze tylko wezmę się za pisanie książki i będzie perfecto!

Mam nadzieję, że za Wami równie dobry miesiąc. Oby i kwiecień był dla nas łaskawy i pełen pozytywnych niespodzianek.

Dobrego miesiąca Kochani.


Grubaska

2 myśli na temat “[ZDG] TO BYŁ DOBRY MIESIĄC!

  1. Jejku podziwiam Cię bardzo, że biegasz, że się nie poddajesz! Mam w planach zacząć biegać w wakacje jak wyjadę na działkę nad jeziorem, w sumie to chciałam zacząć już teraz na przykład po parku ale troszkę się wstydzę, że ktoś się będzie śmiał albo coś i to mnie troszkę zatrzymuje..

    1. Na twoje rozterki mogą pomóc następujące rozkminki:
      – czy jestem pępkiem świata aby wszyscy na mnie patrzyli i zadawali sobie trud wyśmiewania się ze mnie? Uwierz, że ludzie mają swoje myśli, problemy i zainteresowania i najpewniej nawet nie zwrócą uwagi na kogoś biegajacego – tym bardziej że biegaczy jest mnóstwo i już dawno przestali przyciągać wzrok i uwagę gapiów.
      – a nawet jeśli spocznie na tobie czyjś wzrok – to co z tego? Co ci zaszkodzi czyjeś może nawet nieżyczliwe spojrzenie czy słowo? Rób swoje i dla siebie.
      – czy ty wyśmiewasz biegaczy? Nie? To dlaczego ktoś inny miałby to robić?
      Naprawdę, filozofia „co ludzie pomyślą” jest najgorszą z możliwych i przynosi tylko szkodę swoim wyznawcom.

Dodaj komentarz